
Olivia Thompson
20 lat | Studentka dziennikarstwa | Kelnerka w Hewer Shack | Całe życie w Poulsbo
Energiczna i żywiołowa dziewczyna, mieszkająca w małym domku z ukochanym dziadkiem. Rodzice za granicą, co jakiś czas dzwonią i wysyłają prezenty. Ogólnie jest otwarta na wszystko oraz towarzyska. Dużo mówi, dużo się uśmiecha i dużo śmieje. Zagorzała romantyczka, uwielbiająca książki z miłością w roli głównej. Mająca nadzieje, że kiedyś i ona przeżyje swoje big love.Studiuje dziennikarstwo, by móc w przyszłości uciec z tego miasta i podróżować jako słynna reporterka. Dziadek nie należy do wielkich bogaczy, więc aby móc się uczyć, dorabia sobie jako kelnerka. Ba, ten zawód nawet sprawia jej przyjemność. Od dziesięciu lat tańczy balet, niemal całe życie maluje. Nerwus jakich mało, ciekawska jak cholera. Przyjazna laseczka, która doradzi i pomoże. Gdy ma czas dla siebie, lubi spacerować, jeździć na rowerze i wychodzić na miasto. Oczywiście ma swoje za uszami, ponoć doskonale gra na nerwach. Jeśli za dużo wypije, potrafi tańczyć na stole w samej bieliźnie. Co prawda do tego jeszcze nie doszło, ale to dzięki tylko i wyłącznie przyjaciołom, którzy nie pozwolili jej zrobić z siebie większej idiotki. W dzieciństwie kochająca pukać do drzwi i uciekać, to przecież takie zabawne. Ponoć chłopczyca, bo lubiła bawić się z chłopakami. Nie jej wina, że wolała klocki i autka oraz skakać po murach, przez co do domu zawsze wracała z obdartymi kolanami i łokciami. Że niby ładna? Każdy ma swoją definicje osoby 'ładnej'. Kompleks na punkcie swych małych piersi, ale przynajmniej może biegać rano bez większego balastu. Motto życiowe? Raz się żyje!
___________________
No, powitajcie Oli.
Chcemy wątki, chcemy oj chcemy.
Nie gryziemy, chyba.
No, to cześka!
[Witam na blogu! Życzę dużo pomysłów i chęci :)]
OdpowiedzUsuńAaron
[Cześć, witamy na blogu! Skoro Rosalie i Olivia pracują obie w Hower Shack , to może jakiś wątek?]
OdpowiedzUsuńRosalie
[Wątki przyjmuję z otwartymi ramionami, a zaproponujesz jakiś pomysł?]
OdpowiedzUsuńAaron
[Hm, może rywalizacja? Przynajmniej z początku, a potem mogłyby się do siebie jakoś przekonać. Chyba, że chodzi Ci po głowie coś konkretnego?]
OdpowiedzUsuńRosalie
[Prawie imiennicy, więc znać się muszą na pewno! Wątek też musi być! Śmiesznie by było, gdyby byli parą, Olivia i Olivier, nananaana.
OdpowiedzUsuńAle nie mam konkretnego pomysłu za bardzo.]
Olivier
[W porządku, czyli ktoś robi rozpierduchę i one mają to posprzątać?]
OdpowiedzUsuńRosalie
[ Na wątek zawsze jestem chętna. Możemy pokombinować z tym, że Olivia była pierwszą osobą, która zaprzyjaźniła się z Grace i teraz chce ją trochę rozerwać, bo ta moja pannica raczej taka cichutka jest. Co Ty na to? ]
OdpowiedzUsuńGrace
[Idealna relacja jak dla niego w tej chwili! O, i on jeszcze ma niedługo urodziny, to ona może być taka kochana i coś dla niego przygotować, mimo jego sprzeciwów :D
OdpowiedzUsuńTo jak zaczynamy teraz wątek?]
Oli
No coś takiego! Toż to prawie rówieśnica mojej Caverellówny!
OdpowiedzUsuńWitam serdecznie i zapraszam do wątku, jeśli tylko masz ochotę :)
Monica
Jak w każdy piątkowy wieczór pracownicy Hewer Shack nie mogli narzekać na brak klientów. Jasne, drewniane stoły oblegało sporo ludzi, a ilość zamówień z każdą chwilą wzrastała. W lokalu było aż szaro od dymu papierosowego, a dźwięk otwieranej puszki piwa można było usłyszeć co chwila. Ludzie byli szczęśliwi, hucznie świętowali początek weekendu, jednak pracownicy Hewer Shack zamiast szczęścia odczuwali zmęczenie, znużenie i w głębi duszy modlili się, żeby w końcu na zegarku wybiła dwudziesta trzecia, aby mogli w końcu zamknąć lokal, wrócić do domu i odpocząć po ciężkim dniu. Była jednak dopiero dwudziesta pierwsza, a przed nimi jeszcze dwie godziny ciężkiej pracy.
OdpowiedzUsuń- Dwa hamburgery z podwójnym serem i frytkami! – dobiegł głęboki głos mężczyzny prosto z kuchni, kiedy Rosalie nalewała kolejne już piwo dla młodego chłopaka, który obrzydliwie mierzył ją wzrokiem. Czym prędzej podała mu piwo i włożyła do kasy odpowiednią ilość pieniędzy za trunek. Poszła do kuchni skąd wzięła porcję, którą przygotował kucharz i rozglądała się po restauracji próbując przypomnieć sobie kto składał ostatni takie zamówienie. Bo na pewno ktoś składał, ale który to był stolik? Zmarszczyła w skupieniu brwi.
- Dwa hamburgery z podwójnym serem i frytkami! – krzyknęła w końcu, kiedy zdecydowała, że się poddaje. Rozejrzała się jeszcze raz energicznie po stolikach, aż w końcu pewien starszy mężczyzna uniósł rękę, uśmiechając się przy tym delikatnie. Dziewczyna pospiesznym krokiem ruszyła w odpowiednim kierunku kiedy zobaczyła, że kolejny klient domaga się przy barze zamówienia. Po krótkim „smacznego” odeszła od stolika i weszła za barek. Nie musiała nawet pytać – wzrok mężczyzny mówił sam za siebie, że domaga się kolejnego kufla piwa. Gdy czekała, aż szklana zapełni się dziewczyna badawczo przyglądała się stolikowi przy samym oknie, przy którym dwaj mężczyźni ewidentnie wpadli w jakiś konflikt. Początkowo nie zwracała na to uwagi, ale gdy obaj wstali i zaczęli się szarpać, nie mogła tak po prostu się przyglądać.
- Proszę się uspokoić! – krzyknęła, ale oni zamiast jej posłuchać zaczęli się coraz bardziej przepychać. Stolik przy którym siedzieli nagle się przewrócić, a leżące na nim naczynia potłukły się z hukiem. Dziewczyna spanikowała i naprawdę nie wiedziała, co robić.
Rosalie
[Bardzo fajna postać, lecz niestety brak pomysłu na wąteczek.]
OdpowiedzUsuńIsaac
[Oj nie wiem czy da się ich połączyć jakkolwiek.]
OdpowiedzUsuńW. Harvey
[Jestem jak najbardziej za :) Kto zaczyna?]
OdpowiedzUsuńIsaac
Była nawet ładna pogoda, a na kąpielisku nie było zbyt dużo ludzi, więc Isaac urwał się wcześniej z pracy. Nie wiedział co ze sobą zrobić. Nie miał ochoty wracać do domu i znowu przeleżeć resztę dnia i nocy na kanapie z piwem w ręce oglądając tv, to zaczynało się robić dość nudne. Westchnął cicho i włożył ręce do kieszeni, po czym ruszył chodnikiem przez miasto do jednej z jego ulubionych knajp, gdzie może napić się swojego ulubionego drinka.
OdpowiedzUsuńGdy uniósł głowę zobaczył przed sobą znajomą mu ludzką sylwetkę. Od razu rozpoznał Olivię. Podbiegł do niej, po czym złapał ja za biodra i uniósł do góry, tak, że dziewczyna po kilku sekundach stabilnie siedziała mu na ramionach. Podtrzymał ją rekami, aby nie spadła.
-A, gdzie to się panienka wybiera? - zapytał przesłodzonym głosem i zaśmiał się pod nosem. Z Olivią nigdy się nie nudził. Zawsze mógł na nią liczyć, a ona na niego. Często ze sobą imprezowali. Uwielbiali swoje towarzystwo. Nie wiedział jakby jego zycie się potoczyło, gdyby jej nie poznał.
Rosalie nawet nie zwróciła uwagi, kiedy Olivia do niej dołączyła. Była tak poruszona tym, co się działo pomiędzy tymi dwoma mężczyznami, że nawet gdyby wpadł w tym momencie nagi mężczyzna do baru, nie zrobiłoby to na niej szczególnego wrażenia.
OdpowiedzUsuńBłagania i prośby młodych dziewczyn zdawały się na nic, a Rosalie czuła się, jakby miała za chwilę popłakać się z bezsilności.
W pewnym momencie jeden z nich pchnął drugiego mocno na ścianę, a obraz, który wisiał centralnie nad nim, po chwili spadł, łamiąc się na dwie części. Całe szczęście, że mężczyzna w miarę szybko odskoczył od tamtego miejsca, bo te całe zajście skończyłoby się o wiele gorzej.
- Proszę stąd wyjść! W tej chwili! – usłyszała nagle za sobą podniesiony głos Tony’ego, który był kucharzem w Hewer Shack.
Jeden z mężczyzn wyszedł, posyłając jeszcze przy samych drzwiach wzrok pogardy w kierunku swojego już nie-kolegi i trzasnął drzwiami. Tony podszedł do mężczyzny, który pocierał swoją potylicę oraz kark, gdzie najwidoczniej zaznał jakichś większych obrażeń. Pewna część klientów wyszła już, podczas kiedy mężczyźni dopiero rozpoczynali walkę, jednak większość została i oglądała to co się działo, żeby przez kilka następnych dni mieć o czym plotkować. Takie właśnie były uroki naszego małego miasteczka.
- Zamykamy dziś wcześniej! – oznajmiła nagle Rosalie, ale na tyle donośnym głosem, żeby każdy mógł usłyszeć. – Zapraszamy jutro, jak zwykle od dziewiątej.
Po tych słowach każdy zaczął posłusznie opuszczać Hewer Shack, oprócz oczywiście tego nieszczęsnego Pana.
- Pojadę z nim może do kliniki, niech go przebadają. – odezwał się nagle Tony, przytrzymując mężczyznę za ramiona, a po chwili opuścili bar. Reszta pracowników także zaczęła się wykręcać głupimi wymówkami: „Mam do odebrania paczkę na poczcie”, a to „Dziecko na mnie czeka w domu, muszę zrobić obiad” czy innymi durnymi tekstami. Wszystko, byle tylko nie zostać i nie pomagać sprzątać. W końcu wyszło tak, że została sama Rosalie i Olivia.
- No tak, najlepiej. – miała to powiedzieć w myślach, jednak wyszło to jej przez usta. Westchnęła bezradnie, kiedy jeszcze raz przyjrzała się temu całemu bałaganowi i ostatecznie spojrzała na Olivię. – To od czego zaczynamy?
Rosalie
Isaac zaśmiał się i chwycił ją mocniej rękoma w obawie przez zsunięciem się z niego dziewczyny.
OdpowiedzUsuń-Darmowego drinka, powiadasz? Brzmi kusząco - zaśmiał się i obrócił się kilka razy według własnej osi.
-Zakochani - westchnęło starsze małżeństwo przechodząc obok nich. -Słyszałaś? - zapytał Is. -Ah zakochani - zachichotał i poruszył kilka razy zabawnie brwiami, po czym ruszył do baru.
Postawił dziewczynę przed drzwiami i otworzył jej drzwi szczerząc się przy tym wesoło.
W środku było przyjemnie ciepło, lecz nie dało się ukryć zapachu alkoholu i papierosów, ale stale można było do tego przywyknąć.
[Mogę przyjść na wątek, ale z reguły lubię wiedzieć, na co konkretnie przychodzę. :)]
OdpowiedzUsuńShahar
[Cześć i dzięki. W zanadrzu nic nie mam niestety.]
OdpowiedzUsuńGeorge
[Nie ma to jak pisanie odpisu który nie dotarł .-. Fuck. Przepraszam byłam pewna, że się wysłał :( Jutro koło wieczora napiszę nowy.]
OdpowiedzUsuńIsaac
Is uśmiechnął się do niej, gdy podparła się na nim, po czym pogładził jej plecy.
OdpowiedzUsuń-Muszę dziś wracać do pracy. Nawet po mimo dość chłodnej pogody ludzie ni mogą sobie odpuścić korzystania z kąpielisk. Otworzyli tam nowy bar ze świetnymi drinkami, można pośpiewać karaoke - wydukał patrząc na nią i upił łyk drinka. -Chodź tam ze mną. Spędzisz miło tam czas, a ja będę pracował. Zaproś sobie do towarzystwa koleżanki - rzucił i wyciągnął jej telefon z tylnej kieszeni jej dżinsów, po czym go jej wręczył unosząc przy tym jedna brew ku górze.