7 listopada 2014

Everything that kills me makes me feel alive.

Rosalie Alison Calleway
20.12.1990


Rosalie miała życie, jakiego mogła zazdrościć jej każda nastolatka. Wielkie uznanie pośród rówieśników, świetne oceny, markowe i drogie ciuchy oraz nowocześnie urządzony apartament w samym centrum Nowego Jorku. Niestety, sielanka i proste życie skończyło się, gdy skończyła siedemnaście lat. U jej ojca wykryto nowotwór płuc, a ze względu na późne wykrycie choroby było już za późno na podjęcie leczenia. Rak postępował z dnia na dzień, zbierając coraz większe żniwo. W końcu doprowadził do najgorszego. Śmierć architekta zaczęła szybko odbijać się na budżecie rodziny Calleway. Czynsz za sam apartament wynosił więcej, niż zarobki matki Rosalie, dlatego obie wiedziały, że nie mogą zostać w Nowym Jorku. Wyprowadziły się do rodzinnego miasta matki dziewczyny – Poulsbo, gdzie znajdował się dom po zmarłych rodzicach Carmen, matki Rosalie. Zamieszkały tam.
Młoda Panna Calleway z trudem zniosła przeprowadzkę. Nie mogła pogodzić się z tym, że zostawiła swoich przyjaciół oraz dotychczasowe życie. Dziewczyna zatem zaczęła się buntować, przez co jej charakter diametralnie się zmienił. Zaczęła sprawiać problemy w szkole, jej oceny znacznie się pogorszyły, a bójki z czasem stały się codziennością. Rosalie miała nadzieje, że swoim zachowaniem sprawi, że wraz z matką wróci do Nowego Jorku, jednak tak się nie stało.
Rok później Rosalie straciła również i matkę, która zmarła w wypadku samochodowym. Opiekę nad nią przejęła jej ciocia, siostra zmarłej Carmen. Rosalie była jej niezwykle wdzięczna za ofiarowaną pomoc, dlatego zdecydowała się nie sprawiać większych problemów i dawać od siebie jak najwięcej. Z racji, że dziewczyna miała już skończone osiemnaście lat zdecydowała się pójść do pracy. Ze względu na znajomości ciotki rozpoczęła pracę kelnerki w „Hewer Shack”, gdzie pracuje również do tej pory.

Dziewczynie udało się ukończyć szkołę średnią z dobrymi ocenami i świetnie zdanym egzaminem kończącym liceum. Dostała się na uniwersytet medyczny w Seattle, gdzie studiuje zaocznie ze względu na pracę w „Hewer Shack”. Po sprzedaniu rodzinnego domu udało jej się kupić skromne mieszkanie w Poulsbo i zaoszczędzić trochę pieniędzy. Dla dziewczyny nie ma rzeczy niemożliwych, jest otwarta na nowopoznanych ludzi i twardo stąpa po ziemi, pomimo tego co ją spotkało w życiu. Uważa, że skończyła z przeszłością, jednak w głębi duszy wierzy, że któregoś dnia uda jej się wrócić do jej ukochanego, tętniącego życiem miasta.


Hej, zapraszam do wątków! ;)

19 komentarzy:

  1. [A dziękuję, dziękuję c: Ta tu cicho u Ciebie, więc może masz ochotę na wątek?]
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  2. [Dziękuję za powitanie!]

    Zany

    OdpowiedzUsuń
  3. [Możesz wymyślać, ja postaram się zacząć c:]
    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  4. [ A my na wątki zawsze chętnie. Możemy coś spróbować z ich pracą. Może jakiś facet zrobi rozpierduchę i we dwie będą musiały wszystko ogarnąć czy coś? Mogłoby być zabawnie. Pytanie też, czy one się kumplują czy bardziej rywalizują? :)]

    Olivia

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Spokojnie, to było tylko takie pytanie. Skoro się znają, chciałam po prostu ogarnąć jakie relacje między nimi są. Tak więc, okej. Zaczniesz? ;) ]

    Oli

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Dziękuję bardzo i życzę tego samego :) ]

    Grace

    OdpowiedzUsuń
  7. [Chętnie. Tylko ja mam dzisiaj chyba jakiś problem z myśleniem, bo nie mam prawie żadnych pomysłów. No nic mi nie przychodzi do głowy. A może Ty coś masz?]

    Olivier

    OdpowiedzUsuń
  8. [Bardzo chętnie, ale pomysłów brak. Jeśli coś masz to pisz, najwyżej będziemy kombinować :) ]

    Grace

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dziękuję za powitanie i również życzę jak najlepszej zabawy :)

    Monica

    OdpowiedzUsuń
  10. [Z wielką chęcią, szczególnie, że młoda Rosalie tyle w życiu przeszła. Jednak jak na razie nie mam konkretnego pomysłu dla naszej dwójki.]

    Bianka

    OdpowiedzUsuń
  11. Wątek bardzo chętnie, ale szczerze powiedziawszy nic oryginalnego nie przychodzi mi do głowy, a nie chcę proponować czegoś przewidywalnego, czy nudnego. Jeśli na coś wpadniesz, to chętnie zacznę, ewentualnie jutro będę jeszcze myśleć nad jakimś ciekawym powiązaniem ;)

    Monica

    OdpowiedzUsuń
  12. Aktualnie dziewczyna siedziała przy stoliczku, gdyż miała krótką przerwę. Miała do napisania referat, więc każdą wolną chwilę poświęcała pisaniu. Jak nie przerwa to co jakiś czas przechadzając się po lokalu z kartką na tacce. Kiedy skończyła się jej chwila relaksu, wróciła do pracy. Odłożyła kartkę do szafy i ruszyła za barek, gdzie czekał jeden z stałych klientów.
    - Cześć, Bill. Jak zwykle ciemne? - spytała z szerokim uśmiechem, chwytając kufel.
    - Jak zwykle trafiłaś - przyznał, na co ta się zaśmiała. Nalała piwa do naczynia i już po krótkiej chwili podała go mężczyźnie, który rzecz jasna podarował jej pieniądze.
    - Na zdrowie - dodała, gdy ten zaczął odchodzić. Machnął ręką i zniknął wśród tłumu ludzi.
    Po jakimś czasie usłyszała krzyki mężczyzn. Widziała, że druga kelnerka poszła ich uspokoić, ale widok przewracanego stołu nieźle ją zdezorientował. Spojrzała na Rose i ta raczej też z deka spanikowała. Olivia szybko ruszyła w stronę tego całego bałaganu, uważając pod rodzę by nie wdepnąć w szkło i stanęła przy blondynce.Wyprostowała się i oparła dłonie na biodrach, by wyglądać groźniej.
    - Jestem zmuszona prosić panów o opuszczenie naszego lokalu - rzekła dosadnie, na co nawet nie zareagowali. Zacisnęła zdenerwowana ręce. Niektórzy klienci zaczęli wychodzić, gdyż wyraźnie nie byli zainteresowani zaistniałą bójką.
    - Proszę wyjść, bo będziemy zmuszone zadzwonić po policję! - krzyknęła. Jednakże wydzieranie się do nich było bezcelowe. Byli zbyt zajęci sobą, że nie uważali na otoczenie.

    Olivia

    OdpowiedzUsuń
  13. [Wąteczek z ową Panią? Jak najbardziej!]

    Isaac

    OdpowiedzUsuń
  14. [Bardzo dziękuję za powitanie!]

    W. Harvey

    OdpowiedzUsuń
  15. [Cholercia niestety brak pomysłów.]

    OdpowiedzUsuń
  16. [Dziękuję. Za powitanie też dziękuję. :D]

    Blaise

    OdpowiedzUsuń
  17. [A dziękuję, życzeń nigdy za wiele.]

    Shahar

    OdpowiedzUsuń