Rachael Farewell
dwadzieścia pięć lat, piąty miesiąc ciąży, pięć lat w związku
florystka
Czerpała energię z długich, wieczornych spacerów wzdłuż przystani, w wolnym czasie robiła spontaniczne wypady do Seattle i Waszyngtonu, zachwycała się dotykiem rzęsistego, jesiennego deszczu na nagiej skórze, z zamkniętymi oczami przeskakiwała największe kałuże, fascynowała się zmiennością pór roku, kochała smak dziecięcej beztroski, lubiła zasypiać przy lekko ochrypłym głosie Daughtry, jej śmiech zawierał w sobie całą radość życia, wierzyła w cuda, na tysiąc sposobów próbowała uchwycić chwilę, po porady zawsze dzwoniła do taty, pomarańcze popijała sokiem pomarańczowym, podczas mycia zębów śpiewała do szczoteczki, nie lubiła dużo mówić, czasami nie mogła się powstrzymać od drobnej złośliwości, nie umiała się obrażać, fochy strzelała tylko dla zabawy, opalała się w wysokiej trawie, przez rok uczyła się jazdy na rolkach, godzinami rysowała wymyślone przez siebie postacie na czystych kartkach szkicownika, uśmiechała się do nieznajomych, z dziadkiem chodziła do lasu na grzyby, oglądając horrory, zasłaniała oczy, zawsze usprawiedliwiała czyny ludzi, mimo to nie od razu zwalczała urazę, zachowała wrażliwość wobec cierpienia innych, uparta i zawzięta, subtelna i kobieca, ciastka popijała zieloną herbatą, gotując dzwoniła po wskazówki do mamy, nie lubiła niespodzianek, była ciekawa świata, umiała się śmiać sama z siebie. Jednak w niektóre dni z jej ust wydobywał się jedynie zużyty tlen, a ciało spoczywało sparaliżowane bezruchem.
_____
Nie podoba mi się karta, chyba z wprawy wyszłam, ale wszystkich chętnych do wątku z Rachael zapraszam :3
Cytat należy do Johna Whitmore'a.

[Moja piękna słodka Rachael! <3 Wątek musi być obowiązkowo! :*]
OdpowiedzUsuńIsaac
[Podoba mi się.]
OdpowiedzUsuńW. Harvey
[Co do pomysłu to jestem jak najbardziej za ^.^ Kto zaczyna?]
OdpowiedzUsuńIsaac
Isaac siedział w pracy lekko zmartwiony. Dziś rano, gdy wstał Rachael nie wyglądała za ciekawie. Prosił ją, by została w domu i odpoczywała, lecz ta była nieugięta. Może podczas ciąży takie chwilowe załamania samopoczucia występują? Sam nie wiedział co o tym myśleć, co nie sprawiło, że nie przestał się martwić. Westchnął cichutko i wrócił do patrolowania wód na wszelki wypadek, gdyby ktoś potrzebował jego pomocy.
OdpowiedzUsuńZaledwie po 3h później dostał sms o swojego przyjaciela, który pracuje w miejskim szpitalu, że Rach zasłabła. Goldhope nie zastanawiał się ani chwili dłużej. Pobiegł do szefa i wyjaśnił mu wszystko, po czym wsiadł do auta i pojechał do szpitala.
W głowie rodziły mu się najczarniejsze scenariusze. Martwił się o swoje dwa skarby, które były dla niego najważniejsze i nie pogodziłby się z utratą jednego z nich.
Wpadł do szpitala jak burza, a gdy recepcjonista powiedziała mu numer sali, w której znajduje się jego dziewczyna jak szalony do niej pognał.
-Boże, Rach...skarbie - wychrypiał, gdy wbiegł do sali. Podszedł do łóżka i czule cmoknął ją w czoło. -Co się stało? Jak się czujesz? - zasypał ją pytaniami gładząc przy tym jej policzek.
Isaac odetchnął z ulgą, gdy Rach oznajmiła mu, że to nic poważnego, lecz nadal gdzieś w głębi niego tlił się niepokój.
OdpowiedzUsuń-Niestety? - uniósł jedną brew ku górze. -Rach to bardzo dobrze , że wreszcie będziesz siedzieć w domu. Tak , tak wiem, że ciąża to nie choroba, ale musisz teraz z dnia na dzien coraz bardziej uważać - wydukał i złożył na jej ustach delikatny pocałunek.
-Dziś wszyscy byli na zianie, a kąpielisko było średnio zaludnione, po za tym szef sam się zgodził bym urwał się z pracy - odparł i uśmiechnął się do niej.
Goldhope czule ucałował czubek jej zaokrąglonego brzucha, a dłonią lekko go pogładził, gdy do sali wszedł lekarz.
-Cześć Isaac - przywitał się mężczyzna wymieniając z, nim uścisk dłoni.
-Coś nie tak, Dav? - zapytał chłopak wyraźnie zaniepokojony jego nagłym przyjściem. -Nie, nie wszystko jest okej, przyszedłem tylko powiedzieć, że Rach może się już szykować to wyjścia, a teraz lece, bo mam mase innych pacjentów. Trzymajcie się! - powiedział, po czym wyszedł z sali.
[Cześć! Bardzo podoba mi się ta panienka, bardzo. Baw się dobrze ;3]
OdpowiedzUsuńBianka
Cześć :D
OdpowiedzUsuńFajna ta Twoja Rachel, choć z karty ciężko jest wyłapać jakąś konkretną informację.
Z jednej strony to dobrze, bo można poznawać postać na bieżąco, w wątku, ale z drugiej nie przychodzi mi do głowy żaden pomysł na powiązanie. Może Ty na coś wpadniesz? Zapraszam pod kartę Moniki ;)
Isaac zaśmiał się i pogładził ją czule po policzku. Tak ogromnie się cieszył, że jednak jest z nimi wszystko okej. Zmarszczył czoło widząc numer wyświetlający się na wyświetlaczu jej telefonu. Wziął od niej komórkę i odrzucił połączenie, po czym objął ją ramieniem i pomógł zejść z łóżka. Daniel prosił się o małe uszkodzenie ciała co zawsze miał ochotę zrobić, gdy tylko go widział. Przysparzał, im więcej kłopotów niż mogłoby się w ogóle wydawać. Is przyciągnął do siebie Rachael i złożył na jej ustach namiętny pocałunek, a wolną dłonią czule pogładził jej brzuch. Oderwał się od niej po chwili i uśmiechnął się lekko.
OdpowiedzUsuńGdy wyszli ze szpitala Goldhope zaklął pod nosem, gdy zobaczył Daniela opierającego się wygodnie o maskę jego wozu.
-Ty się chyba na prawdę prosisz człowieku o porządny łomot! Spieprzaj stąd! - zasyczał Isaac obejmując Rachael ramieniem.
[Witam, dobrej zabawy i ciekawych wątków życzę.]
OdpowiedzUsuńRosalie
[To przychodzę po wątek, bo Rachael niezwykle piękna i Blaise pewnie by się za nią obejrzał, ale on się boi ciężarnych kobiet, więc może Rachael po prostu mu pokaże, że bycie w ciąży to nie bycie potworem? Może po prostu będą się spotykać na spacerach i kobieta w końcu kiedyś się odezwie, bo poczuje się słabo?]
OdpowiedzUsuńBlaise
Daniel zaśmiał się tylko, a Isaac od razu złapał go za ramiona i cisnął, nim o chodnik.
OdpowiedzUsuń-Żebym nie musiał cię więcej razy oglądać, jasne?! - warknął piorunując chłopaka spojrzeniem, po czym pomógł dziewczynie wsiąść do auta, a sam po chwili zajął miejsce za kierownicą.
W domu byli, zaledwie po kilkunastu minutach. Goldhope wziął Rach na ręce i czule pocałował, po czym zaniósł do sypialni i ułożył na łóżku.
-Prześpij się, nadal jesteś blada - poprosił gładząc ją po policzku. Uwielbiał składać na jej ciele różnorakie pieszczoty, co często dawało się zauważyć. Po prostu taki już był.
Pogładził zaokrąglony brzuch dziewczyny i położył się obok niej.
-Myślę, że odpuści, choć nie nastąpi to szybko, a do tego czasu nie pozwolę, by cokolwiek starał się wam zrobić - wydukał i cichutko westchnął, po czym pogładził dziewczynę po plecach, gdy się w niego wtuliła i czule pocałował ją w czubek głowy.
OdpowiedzUsuń-Nie przepraszaj, skarbie. Też was kocham - szepnął jej do ucha i ponownie pogładził jej brzuch.
Zamruczał z zadowolenia, gdy dziewczyna musnęła jego wargi w sekundzie pogłębił pocałunek, a po chwili zjechał z nimi na jej szyję oraz dekolt zaś dłoń wygodnie ulokował na jej biodrze. Poczuł przyjemną fale ciepła zalewającą jego ciało.
[Może Daniel spróbuje ,,uciszyć'' Isaaca i naśle na niego jego kumpli? xD]
Isaac zaśmiał się i wywrócił oczami.
OdpowiedzUsuń-Nawet jakbyś ważyła 100 kg i była łysa to i tak zawsze będziesz moją Rachael, którą tak bardzo kocham - wydukał gładząc ją przy tym po policzku.
Goldhope nie wyobrażał sobie innego życia. Nie spodziewał się, że kiedyś dostanie dwa największe skarby, które trzyma w swoich ramionach i nigdy nie wypuści. Rachael była tą jedyną, tą jedyną którą będzie chronił i kochał, a gdy na świat przyjdzie ich maluszek będzie stawał na głowie, by ich dziecko było najszczęśliwszym dzieckiem na świecie.
-Masaż, powiadasz? - zamruczał unosząc jedną brew ku górze, po czym żarliwie ją pocałował, a jego dłonie jeździły wzdłuż jej talii, by następnie jedna z jego dłoni mogła się zatrzymać na wewnętrznej stronie jej uda.
Isaac długo nie mógł oswoić się z wieścią, że zostanie ojcem. Bał się, że sobie nie poradzi, ale z biegiem czasu przywykł do tego i nie wyobraża sobie, by mógł zostawić ciężarną kobietę samą i tak po prostu uciec od odpowiedzialności.
OdpowiedzUsuń-Owszem nie miałbym ani trochę - zaśmiał się. W jego oczach tańczyły małe iskierki, gdy dziewczyna przygryzła jego dolną wargę. Lekko ścisnął jej udo, po czym zjechał pocałunkami na linię jej szczęki, szyję i dekolt. Gdy ich spojrzenia się zetknęły aż zaiskrzyło.
-Wiem, skarbie wiem, nigdy was nie zostawię, zawszę będę przy was. Kocham cię - wyszeptał nawet na moment nie odrywając od niej wzroku, po czym czule ją pocałował, a jego dłoń spoczywająca na wewnętrznej stronie uda przesunęła się znacznie ku górze.
[Isaac wyjdzie do sklepu, do którego mają dosłownie z 30 metrów i na ulicy go dopadną, potem znajdzie go leżącego na chodniku David ten lekarz ze szpitala, oni są przyjaciółmi i zaprowadzi go do domu. Czy go bardzo uszkodzą? Hmmm... może mieć tam złamane żebro, rozciętą wargę i łuk brwiowy no i siniaki xD Szybko się wyliże.]
-Rach nie kocham cię za wygląd, ale kocham cię, za to jaka jesteś. Jesteś kobietą mojego życia, którą szczerze kocham i kochał będę - wydukał odrywając się od niej na moment i zamruczał z zadowolenia, gdy zarzuciła nogę na jego biodro, a jego ręka spoczęła na jej kobiecości.
OdpowiedzUsuń-Wyjechać? W sumie czemu nie, a szefem się nie przejmuj jakoś to załatwię. Moja siostra ma piękny i wolny dom na Majorce, przyjeżdża tam co rok w lipcu, a tak to zajmuje się, nim jakaś para starszych ludzi, mógłbym z nią pogadać i z pewnością nam go udostępni na tyle, ile będziemy tylko chcieli - dodał po chwili i namiętnie ją pocałował, a oderwał się od niej dopiero wtedy , gdy zabrakło mu powietrza.
[Da radę :D]
-Nic nie szkodzi, skarbie - szepnął i zachichotał, gdy usłyszał jej następne słowa. Powoli odpiął guzik od jej spodni i powoli wsunął ciepłą dłoń za materiał jeansów i koronkowych majtek. Isaac poruszył kilka razy rytmicznie ręką i złożył na jej ustach krótki, ale, za to namiętny pocałunek, a jego serce znacznie przyśpieszyło.
OdpowiedzUsuńPropozycja wyjazdu była bardzo kusząca. Byliby z daleka od tego nudnego miasta, które swą szarą monotonią dobija każdego z mieszkańców.
-Po prostu staram się, by moje dwie królewny czuły się kochane - odparł poruszając przy tym zabawnie brwiami.
Goldhope przez dość długi czas poruszał rytmicznie ręką dobrze wiedząc, że sprawia przy tym rozkosz dziewczynie i o to mu właśnie chodziło. Zamruczał z zadowolenia, gdy Rachael wpiła się w jego wargi.
OdpowiedzUsuń-Szczerze powiedziawszy to nie wiem dlaczego, iż uważam, że to dziewczyna. Tak jakoś mi się samo na myśl nasunęło - wydukał, gdy się od siebie oderwali. Isaac zaśmiał się i również szeroko się uśmiechnął, po czym znacznie przyśpieszył ruch ręki na jej kobiecości.
-Kolejne pieszczoty rezerwuję ci na wieczór - wyszeptał jej do ucha, po czym delikatnie przygryzł jego płatek. Wysunął z jej spodni dłoń i zapiął guzik.
-Nasz lodówka świeci pustkami, trzeba iść do sklepu. Chcesz coś konkretnego oprócz czekolady? - zapytał i cmoknął ją policzek, po czym zszedł z łóżka.
-Grunt, by było zdrowe - rzucił i zdjął z siebie koszulę, po czym założył coś świeżego i podał dziewczynie jej dresowe spodnie.
OdpowiedzUsuń-Nie zaprzątaj sobie tym skarbie głowy, przecież nic się nie stało. Wrócę jak najszybciej się da - wydukał i uśmiechnął się do niej. Zamruczał z zadowolenia, gdy dziewczyna czule go pocałowała. Pogładził ją po policzku i wyszedł.
Na szczęście nie było kolejki w sklepie, więc po, zaledwie 5 minutach Isaac wyszedł z niego z dwoma siatkami zakupów. Uśmiechnął się pod nosem, mieli na prawdę ładną pogodę jak na tą porę roku. Już chciał otworzyć furtkę i wejść na podwórko, gdy poczuł uderzenie w tył głowy, zasyczał wściekle i upadł na ziemię, a zakupy rozsypały się po chodniku. Wszystko działo się tak szybko, napastnicy okładali go z każdej strony. Domyślił się, że to z pewnością sprawka Daniela. Mężczyźni zostawili go, dopiero gdy nie był zdolny do jakiegokolwiek ruchu. Po jego policzku lała się krew, a klatka piersiowa boleśnie pulsowała uniemożliwiając mu przy tym oddychanie. Nagle usłyszał dźwięk zatrzymującego się samochodu, a następnie otwierających się i zatrzaskujących drzwi, po czym poczuł jak czyjeś silne ramiona unoszą go do góry i wnoszą do mieszkania. Uchylił powieki dopiero wtedy , gdy poczuł coś miękkiego pod plecami. Leżał na kanapie w salonie, a nad, nim pochylał się David.
Rachael nie mogła zobaczyć go w takim stanie, bał się, że kolejny stres wywoła u niej coś, co może zagrozić ich dziecku.
Isaac zaklinał w duchu, gdy do salonu wbiegła Rachael. Na prawdę chciał jej oszczędzić kolejnych, niepotrzebnych nerwów.
OdpowiedzUsuń-Rach, spokojnie, skarbie - wyszeptał, gdy kucnęła obok łóżka. Pogładził ją czule po policzku. David westchnął cichutko i wziął od dziewczyny ręcznik oraz miseczkę z wodą.
-Rachael, przynieś mi proszę apteczkę, tylko powoli, pamiętaj o dziecku, a Is jest silny, da radę - wydukał pocieszająco i lekko się do niej uśmiechnął, po czym zdjął ostrożnie z Goldhope'a koszulę i delikatnie zaczął ścierać z jego twarzy oraz torsu krew.
-Nie ruszaj się, stary. Masz najprawdopodobniej złamane żebro - dodał po chwili Dav i odłożył miseczkę oraz ręcznik na bok, gdy skończył obmywać jego obrażenia.
W między czasie, gdy David czekał na apteczkę wstał z podłogi i zaczął uważnie badać brzuch Isaaca w obawie przed obrażeniami wewnętrznymi. Chłopak zasyczał z bólu.
David uniósł głowę i wziął od niej apteczkę, którą położył na stoliku.
OdpowiedzUsuń-Usiądź, po prostu usiądź i odpocznij. Zbladłaś jak cholera - wydukał i objął ją ramieniem, po czym posadził ją na fotelu obok leżącego na kanapie Isaaca i podał jej szklaneczkę z wodą.
-Głęboki wdech Rach i już spokojnie - dodał łagodnie i poklepał ją po ramieniu, po czym zabrał się za zszywanie łuku brwiowego Is. Jak dobrze , że Goldhope zaopatrzył ich w profesjonalną apteczkę medyczną. Po 30 minutach Dav skończył opatrywać swojego przyjaciela i okrył Isaaca kocem, który po chwili zasnął.
-Zostanę u was do jutra, jeśli nie masz nic przeciwko, Rachael. Chce mieć go pod obserwacją, a ruszanie go teraz z kanapy nie jest zbyt dobrym pomysłem - rzucił i popatrzył na dziewczynę. -Na prawdę nie masz się, o co martwić lepiej zadzwoń do jego rodziców i brata, bo jak mniemam Xavier pracuje w miejscowej policji.
-Nie, nie dziękuję. Nie zaprzątaj sobie tym głowy, nie mam zamiaru dziś spać, muszę mieć oko na Isaaca, więc cały czas będę tutaj - odparł i uśmiechnął się do niej lekko. -Za to ty musisz się przespać - dodał po chwili i usiadł na fotelu obok niej.
OdpowiedzUsuń-Daj mu góra dwa tygodnie, a jeśli chodzi o żebro to nawet po zrośnięciu będzie mu od czasu do czasu dokuczać - odparł i przeczesał ręką włosy. -A do tego czasu pilnuj, by Is jadł dużo rzeczy bogatych w wapń i magnez - dodał i spojrzał na śpiącego chłopaka.
-Noe możecie odpuścić Danielowi. Dzwoń do Xaviera i powiedz co się stało jego bratu. Niech jak najszybciej zgarną idiotę na posterunek.
-Nie masz mi za co dziękować - rzucił uśmiechnął się do niej, gdy cmoknęła go w policzek. Pokiwał jedynie głową na jej dalsze słowa i usiadł na kanapie.
OdpowiedzUsuńNastępnego ranka do domu wpadli zmartwieni rodzice Isaaca.
-Mamo! Mamo do cholery! Uspokój się! Nic wielkiego mi się nie stało! - rzucił poirytowany Isaac, gdy jego matka zaczęła składać pocałunki na jego policzkach i czole.
-Jak się czujesz? - zapytała troskliwie odrywając się od niego.
-Bywało lepiej - odpowiedział zgodnie z prawdą, po czym spojrzał na Davida porozumiewawczo, który skinął głową i obejmując go silnym ramieniem pomógł mu wstać, po czym zaprowadził do kuchni i usadowił przy stole. Rozmowa z rodzicami trwała gdzieś z godzinę aż w końcu sobie poszli, by dać chłopakowi odpocząć.
Is uśmiechnął się na jej widok, gdy dziewczyna weszła do kuchni. Zaśmiał się, gdy dziewczyna złożyła na jego policzku czuły pocałunek, dłonią pogładził jej brzuch. Westchnął cichutko i ucałował jej brzuch, po czym ponownie go pogładził.
OdpowiedzUsuń-Omlet, brzmi świetnie - odparł Is nie odrywając wzroku od Rach. -Jak się czujesz? - zapytał po chwili unosząc jedna brew ku górze, gdy zadzwonił jego telefon.
-Dam radę - rzucił wstając od stołu i widząc jak Dav wstaje, by mu pomóc. Powoli dokuśtykał do salonu. Dostał mały opieprz od szefa za to , że nie przyszedł do pracy, ale mogło być przecież gorzej.
Is cmoknął dziewczynę w policzek i z cichym sykiem usiadł na krześle przy stole. Gldhope nie miał jej za złe, za to , że nie siedziała przy, nim, gdy trwał w złym stanie zdrowia. Zdrowie dziecka było dla niego najważniejsze, a Rachael potrzebowała odpoczynku.
OdpowiedzUsuń-Zakupy, które rozsypały się po chodniku z tego co wiem pozbierała nasza sąsiadka Winchester, więc wystarczy iść do niej i poprosić o zwrot - wydukał Is i upił łyk soku pomarańczowego.
-W to nie wątpię, zajrzę do was wieczorem - odpowiedział Dav i uśmiechnął się wesoło do Rach, gdy ponownie zadzwonił telefon Isaaca. Chłopak westchnął i odebrał połączenie od swojej siostry.
-Hej, hej spokojnie...nie płacz. Nic mi nie jest, jestem tylko poobijany i nic więcej...no już spokojnie, mała wyluzuj - rzucił i cichutko westchnął. -Ja ciebie też - dodał po chwili i się rozłączył. Miał z pewnością zbyt przewrażliwione rodzeństwo. Martwili się dosłownie o wszystko.
Goldhope nabił na widelec kawałek omletu i włożył sobie go do ust.
OdpowiedzUsuń-Pysz... - zaczął, gdy przełknął pierwszy kęs, ale przerwał, gdy tylko spojrzał na Rachael. Widział, że coś było nie tak. Spojrzał nerwowo na Davida, który od razu wstał od stołu. Objął dziewczynę ramieniem i posadził ją na krześle.
-Wszystko dobrze? Bardzo cię boli? - zapytał troskliwie Dav bacznie się jej przyglądając. Serce Isaaca w sekundzie przyspieszyło, a niepokój wyraźnie malował się na jego twarzy. Ujął rękę dziewczyny i ucałował jej wierzch.
-Umówię cię dziś Rachael na 16 u mojego znajomego, który uważnie cię obejrzy i nie chcę słyszeć słowa sprzeciwu, Isaaca też obejrzą jeśli to cię pocieszy. - wydukał Dav i ujął nadgarstek dziewczyny. Zaczął mierzyć jej tętno.
[Cześć! Miło mi. Rachel wydaje się całkiem urocza i chyba nie będzie sprawiającą problemy pacjentką. Zagraża jej tylko możliwość nadmiernego entuzjazmu, tak wywnioskowałam z karty. :D Niestety dziewczyna nie ma za dużego wyboru i jest skazana tylko na szkockiego ginekologa, bidulka. Sprawdziłam sobie nawet, jakie badania lekarz wykonuje w piątym miesiącu ciąży, więc można zacząć od zwyczajnej wizyty lekarskiej. Chyba że masz jakiś bardziej oryginalny pomysł, hm?]
OdpowiedzUsuńGeorge
[A co to za komplikacje? :D]
OdpowiedzUsuńIsaac od razu zagarnął dziewczynę w swoje ramiona uważając przy tym na swoje złamane żebro. Martwił się o nią i dziecko, tak cholernie się martwił.
OdpowiedzUsuń-Już spokojnie, kochanie - wyszeptał łagodnym i troskliwym tonem głosu czule gładząc ją przy tym po policzku.
-W zasadzie to im szybciej pojedziecie do szpitala tym lepiej - zaczął Dav i podrapał się po głowie. -Tak, myślę, że to dobry pomysł. - dodał, a Is poszedł powoli na górę skąd zabrał najpotrzebniejsze rzeczy, gdy wrócił na dół od razu objął Rach ramieniem.
-Będzie dobrze skarbie, nie pozwolę, by wam się coś stało, okej - rzucił patrząc jej w oczy, po czym złożył na jej ustach delikatny pocałunek. -Kocham was.
[Niedługo Isaac walnie oświadczyny *_*]
OdpowiedzUsuńPocałował ją czule w czubek głowy.
-Nie umiem się, nie martwić - wyszeptał i cichutko westchnął, ponownie ją czule pocałował również ignorując obecność Davida, który był przyzwyczajony do takiego typów zachowań.
Po 30 minutach byli już w szpitalu. David zaprowadził Rach do jej lekarza, a Isaac'em zajął się również znany im dobrze lekarz, Zach.
Dav zostawił lekarza i Rach samych, po czym wrócił do Goldhope'a, który dostał własną salę. Leżał na łóżku podłączony do kroplówki.
-A jednak jest gorzej niż zakładaliśmy - westchnął Dav. Pogadali ze sobą dość długo czas, a gdy chłopak zasnął David wrócił po Rachael.
-I jak? - zapytał obejmując ją ramieniem. -Isaac śpi, dostał własną salę, zostanie w szpitalu kilka dni. Jego organy wewnętrzne są zbyt mocno poobijane, ale spokojnie nic mu nie będzie.
[Ha, podoba mi się. Tylko w trakcie wątka, dasz znać, czy chcesz jakieś poważniejsze problemy z dzieciakiem, czy też jednak ma być całkowicie zdrowy i w ogóle. xD]
OdpowiedzUsuń[W sumie sama chciałam tak skoczyć w czasie, by Is wyszedł już ze szpitala, więc jak najbardziej jestem za :)]
OdpowiedzUsuńPo niecałych dwóch tygodniach Farewell mógł już wyjść do domu. Siniaki ciele były już prawie niewidoczne, lecz złamane żebro nadal czasem dawało o sobie znać. Za jakieś 3 tygodnie będzie mógł wrócić do pracy, ale za nim to nastąpi miał zamiar w pełni skupić się na Rachael i poświęcać jej każdą wolną sekundę. Nic nie poradził, że nadal niepokoi się o nią i och małego skarba. Zbyt mocno ich kochał, by mógł na luzie podejść do ostatnich wydarzeń. Westchnął cichutko i spakował do torby ostatnią rzecz, po czym cichutko westchnął i powoli nałożył na siebie bluzę. Nie mógł się już doczekać kiedy znajdzie się w zaciszu swojego spokojnego domu. Nie lubił szpitali choć jako ratownik wodny często miał z nim do czynienia.
-Wreszcie wolny, co? - zaśmiał się David wchodząc do sali. Is uścisnął mu dłoń na powitanie z lekkim uśmiechem na twarzy.
-Ooo tak, nareszcie. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę - odparł.
Po 30 minutach żmudnej jazdy samochodem wreszcie zaparkowali na podjeździe przed domem. Is wysiadł z auta z uśmiechem na twarzy i wziął głęboki wdech, a Dav wrócił na zmianę do szpitala. Goldhope wszedł do domu i odwiesił kurtkę na wieszak w przedpokoju. Odnalazł Rachael w kuchni. Podszedł do niej i objął ją od tyłu ramionami, czule pogładził jej brzuch i pocałował w kark, a następnie podbródek oparł na jej ramieniu.
OdpowiedzUsuńO tak, tak bardzo za tym tęsknił. W szpitalu podczas niektórych czułości przeszkadzały im pielęgniarki bądź lekarze, ale teraz maja sporo czasu, by to nadrobić.
-Bardzo ładnie pachnie, co tam gotujesz? - zapytał unosząc jedna brew ku górze cały czas gładząc jej brzuch.
-Kurczak z warzywami w białym winie - wydukał, a jego oczy aż rozbłysły. Uśmiechnął się, gdy poczuł na swoim policzku jej słodkie, malonowe wargi. Tak bardzo mu tego brakowało, przez co pobyt w szpitalu dłużył mu się niemiłosiernie.
OdpowiedzUsuńMaluch rósł jak szalony w skutek czego Is nie mógł się doczekać kiedy wreszcie będzie mógł potrzymać ich skarba w ramionach.
-Ja za wami też - odparł zgodnie z prawdą i pogładził ją po policzku. Warzywa jeszcze się dusiły, a kurczak piekł się w piekarniku, więc Goldhope usiadł na krzesełku przy stole i pociągnął dziewczynę na swoje kolana.
-O tak, dziwne - zaśmiał się wyraźnie zaskoczony zapowiedzianą wizytą ich rodziców. Czule ucałował jej brzuch, po czym pogładził go dłonią.
-Jak się czujesz? - zapytał troskliwie unosząc jedną brew ku górze, by móc na nią spojrzeć, następnie wpił się w jej wargi nie czekając na odpowiedź.
Is pogłębił znacznie pocałunek wdzierając język do jej ust, a ich języki wręcz walczyły o dominację. Pogładził ją dłonią po plecach i ostrożnie oraz delikatnie docisnął ją do siebie. Oderwał się od niej dopiero wtedy , gdy zabrakło, im powietrza. Oparł swoje czoło o jej i pogładził czule jej policzek, po czym lekko się uśmiechnął. Druga dłoń spoczęła na jej wewnętrznej stronie uda. Serce waliło mu odrobinę mocniej, a oddech już się ustabilizował.
OdpowiedzUsuńMusnął ustami kilka razy linię jej szczęki, szyję, a zębami zahaczył o jej dekolt.
-Zanim warzywa się uduszą, a kurczak się upiecze mamy z pół godziny - zamruczał jej do ucha. -I nie, nic mi nie będzie - dodał po chwili wsuwając powoli rękę pod jej bluzkę. Przygryzł lekko płatek jej ucha, po czym musnął wargami jej ramiona.
Gdy Is upewnił się, że nic się nie przypali i jest pod odpowiednią temperaturą wziął ostrożnie Rachael na ręce i zaniósł ją na górę do ich sypialni. Ułożył ją na łóżku, a sam zaś zawisł nad nią i namiętnie ją pocałował. Oderwał się od niej dopiero wtedy , gdy zabrakło mu powietrza. Zdjął z siebie koszulę ukazując swój nagi i umięśniony tors, na którym nie było już widocznych śladów po siniakach. Pogładził ją po policzku, a dłonie ponownie wsunął pod jej koszulkę, której po chwili się z niej pozbył. Obsypał jej dekolt, szyję milionami żarliwych pocałunków, po czym cmoknął kilka razy jej zaokrąglony brzuch.
OdpowiedzUsuń[Oświadczy jej się podczas tej kolacji xD]
OdpowiedzUsuń-Ja ciebie też - wyszeptał na chwile przerywając pieszczoty, do których szybko wrócił. Zsunął z niej powoli dresowe spodnie, które rzucił w kąt pokoju. Akurat ubrania były najmniej potrzebne w tej chwili. Musnął wargami kilka razy jej usta i sam pozbył się swoich spodni zostając przy tym w samych bokserkach. Jego usta tym razem wylądowały na jej ramionach i dekolcie, a dłoń zawędrowała do zapięcia jej stanika. Zwinnym ruchem odpiął jego zapięcia i zdjął go z Rachael.
W jego oczach tańczyły wesołe ogniki, tak okropnie za nią tęsknił. Ścisnął delikatnie jej nagie i krągłe piersi, by następnie koniuszkiem języka zacząć drażnić osobno każdy z jej sutków.
Chłopak zamruczał z zadowolenia czując, gdzie wędruje dłoń Rachael. Ona dobrze wiedziała jak go rozbroić i jeszcze bardziej podniecić. Oderwał się od jej piersi, by następnie wpić się w jej usta, których smak tak bardzo uwielbiał.
OdpowiedzUsuńOderwał się od niej dopiero wtedy, gdy zabrakło mu powietrza. Uśmiechnął się do niej i wziął głęboki wdech. Czuł jak temperatura ich ciał z każdą sekundą wzrasta, a rytm serca przyśpiesza. Ich ciała były spragnione siebie i ze zniecierpliwieniem czekały na to, by wreszcie połączyć się w jedność i dać zatracić się w rozkoszy.
Isaac przejechał opuszkiem palca wzdłuż jej kobiecości, którą skrycie chował materiał majtek. Powtórzył czynność kilka razy ssąc jeden z jej sutków, po czym nie chcąc już dłużej męczyć Rach chwycił zębami materiał jej majteczek i powoli je z niej ściągnął.
Cmoknął kilka razy jej podbrzusze, by następnie jego język mógł rozpocząć dziki taniec na jej kobiecości.
Chłopak pogłębił swoje poczynania czując, że dziewczynie się to podoba. Wsunął w nią delikatnie dwa palce i zaczął nimi rytmicznie poruszać chcąc dać jej jak najwięcej rozkoszy. Wolną dłonią gładził jej brzuch. Z tego wszystkiego sam również czerpał korzyści, czuł jak jego męskość z każdą chwilą twardnieje coraz bardziej co można było dostrzec po przez napięty i wybrzuszony materiał od jego bokserek.
OdpowiedzUsuńJęzyk świetnie współgrał z palcami, czuł, że dziewczyna jest coraz bliżej spełnienia, więc nawet na moment nie zwolnił tempa wręcz przeciwnie nawet je przyśpieszył, ale uważając na to, by nie zrobić krzywdy ich maluszkowi.
Isaac uśmiechnął się triumfalnie widząc jak dziewczyna szczytuje dzięki jego poczynaniom. Nawet nie przejął się lekko szczypiącymi go zadrapaniami na ramionach. Zamruczał z zadowolenia, gdy dziewczyna gwałtownie wpiła się w jego usta. Pogładził ją po plecach i wdarł język do jej ust, od razu zaczęła się walka o dominację. Gdy się od niej oderwał, by zaczerpnąć tchu wreszcie pozbył się jej bokserek. Złapał dziewczynę za biodra i delikatnie przekręcił ją na bok, po czym rozchylił jej uda. Wchodził w nią powoli mając na uwadze dziecko, nie chciał mu zrobić krzywdy. Z każdą chwila stale przyśpieszał czując jak fale ciepła zalewają jego ciało.
OdpowiedzUsuńCzuł jak z każdym kolejnym pchnięciem jego ciało ogarnia fala ciepła, która z każdą sekundą przyprawiała go o ostateczne spełnienie.
OdpowiedzUsuńZamruczał z zadowolenia, gdy dziewczyna ponownie wpiła się wargi. Oddał pocałunek z takim samym zaangażowaniem co ona dając jej do zrozumienia, że bardzo ja kocha i również jej pragnie. Przejechał koniuszkiem języka po ostrych zakończeniach jej przednich zębów i przygryzł jej dolną wargę nie przestając się w niej poruszać.
Po kilkunastu minutach wreszcie poczuł jak ogarnia go spełnienie, a jego ciałem wstrząsnął dreszcz. Zawisł nad dziewczyną pozwalając sobie na totalną chwilę zapomnienia. Oparł czoło o jej ramię nadal w niej tkwiąc próbując wyrównać bicie serca i oddech.
Uśmiechnął się lekko, gdy poczuł jej dłoń na swoim karku. Uniósł się na rękach i czule pocałował jej brzuch. Tak okropnie brakowało mu bliskości Rachael, dopiero teraz to zrozumiał. Za żadne skarby nie chce już tak długo być odcięty od jej dotyku. Sam z chęcią spędziłby reszte dnia i nocy, ale mus to mus. Wziął ostrożnie dziewczynie na ręce i zaniósł ją do łazienki. Postawił ją na dywaniku obok wany, po czym wpił się w jej usta, a gdy się od niej oderwał napuścił wody do wanny. Przeczesał dłonią jej włosy i włożył ją do wody, po czym sam do niej wszedł i usiadł obok Rachael. Objął ją ramieniem uważając na swoje złamane żebro, które zaczęło mu teraz niemiłosiernie dokuczać.
OdpowiedzUsuńIs pokiwał jedynie głową, po czym odchylił ją do tyłu i oparł na ściance wanny, przymknął powieki i cicho westchnął. Nie miał zamiaru się z nią kłócić, rzeczywiście potrzebował teraz odpoczynku, by żebra mogły się w spokoju zrosnąć.
OdpowiedzUsuńZamruczał z zadowolenia, gdy zaczęła rozprowadzać mydło po jego ciele.
-W zasadzie to myślę, że tak. Po jutrze wejdziesz w trzeci trymestr, więc - wydukał sennie nadal z przymkniętymi oczami. Chciał, by dziecko było zdrowe i szczęśliwe, chciał, by jemu i zarówno Rachael nic nie brakowało. Spłukał z siebie mydliny i ponownie objął ją ramieniem. Przytulił się do niej ostrożnie.
-Oh, Rach tak bardzo cię kocham - wyszeptał i pogładził ją po plecach.
Gdy wyszli wreszcie z łazienki od razu poszli do kuchni, by dokończyć jedzenie na kolacje. Isaac upiekł swój cukierniczy specjał mianowicie szarlotkę z cynamonem i postawił ją na parapecie przy otwartym oknie, by przestygła, po czym usiadł przy stole i upił łyk soku.
OdpowiedzUsuńWidać było, że był zmęczony. Nie spał ostatniej nocy z powodu dość denerwującej osoby na sali, która męczyła go dziwnymi opowieściami o swoich prywatnym życiu, ale jakoś da radę. W końcu podczas kolacji wydarzy się to co tak długo planował. Miał nadzieję, że wszystko pójdzie po jego myśli i Rachael zgodzi się zostac jego żoną.
Nie mógł za bardzo zapomnieć o ostatnich wydarzeniach, być może z powodu jest dość kiepskiego stanu fizycznego. Westchnął cichutko i uśmiechnął się do dziewczyny, gdy cmoknęła go w policzek.
OdpowiedzUsuń-tak, tak jestem tylko troche zmęczony, ale dam radę - rzucił i poszedł jej pomóc nakrywać do stołu, a gdy skończyli popędził na górę, by się przebrać. Wrócił na dół akurat wtedy, gdy ktoś zapukał do drzwi wziął głęboki wdech i poszedł otworzyć.
Uśmiechnął się szeroko na widok swoich rodziców i najmłodszego członka rodziny Goldhope, które trzymała matka Isaaca na rękach. James i Elizhabet weszli do środka, a Is zaprowadził ich do jadalni wcześniej biorąc od nich płaszcze.
-Pójdę powiedzieć Rach, że już jesteście i przedstawię jej małą Cindy - rzucił biorąc od matki siostrę, którą ostrożnie objął ramionami, by nie spadła.
-Rachael moi rodzice już przyszli - oznajmił wchodząc do kuchni. -Oraz poznaj moja małą, słodką siostrę Cindy - dodał i zaśmiał się, gdy mała zaczęła ciągnąć go za włosy.
Isaac uśmiechnął się szeroko, gdy mała Cindy zaśmiała się pod wpływem dotyku Rachael.
OdpowiedzUsuń-No dobrze, ale nie za długo...nie możesz dźwigać - wydukał i podał jej małą. Czule pocałował Rachael i przeczesał dłonią rzadkie włoski dziewczyny. Rach wyglądała tak słodko z dzieckiem na rękach. Teraz tym bardziej nie mógł się doczekać kiedy ich skarb przyjdzie na świat.
Pokiwał głową i objął ją ramieniem. Gdy znaleźli się w salonie Eliz wstała od stołu i czule ucałowała Rachael w policzek, James również nie próżnował i zrobił to sami. Farewell była ich oczkiem w głowie, uwielbiali ją.
-Rachael, świetnie wyglądasz, kochanie - wydukała Elizhabet przyjemnie się do niej uśmiechając.
Elizhabet uśmiechnęła się szeroko do Rach, a Is cmoknął ją w policzek, po czym objął swoja siostrzyczkę ramionami i dał jej do zabawy swój palec. Goldhope kiwnął głową słysząc dalsze słowa Rachael i dzwonek do drzwi, a więc wszyscy byli w komplecie. Musiał przyznać, że odrobinę się stresował tym co niedługo się wydarzy. Bał się, że Rach spanikuje i nie przyjmie jego oświadczyn, ale nie ma co się martwić na zapas.
OdpowiedzUsuńMała Cindy skutecznie dokuczała swojemu starszemu bratu, podgryzała go, ciągnęła za włosy i guziki od jego niebieskiej koszuli.
Is pogładził kciukiem dłoń dziewczyny i lekko się do niej uśmiechnął. Czuł dziwne napięcie panujące w jadalni, ale z każdą chwilą zaczęło powoli znikać.
OdpowiedzUsuńGdy wreszcie zjedli pierwsze danie, nagle w domu zgasło światło. Is poczuł dziwne ukłucie w żołądku, a więc czas zacząć.
-Chodź ze mną, Rach - szepnął jej na ucho, po czym chwycił jej sweter i nałożył jej go na ramiona, by nie zmarzła.
Wyprowadził ją do ogrodu, który był rozświetlony tysiącami kolorowych światełek, a gdzie nie gdzie stały pojedyncze świeczki. Goldhope wziął głęboki wdech i spojrzał na swoich jak i zarówno rodziców Rachael, którzy widocznie ciekawi światła wydobywającego się z ogrodu podążyli za nimi. stanął przed dziewczyna i ujął jej dłonie.
-Nawet nie wiem jak mam zacząć em...jest tyle słów, które chciałbym ci powiedzieć, lecz żadne nie ukaże tego jak bardzo cię kocham - wyszeptał patrząc jej prosto w oczy. Uśmiechnął się do niej i złożył na jej wargach czuły pocałunek.
Gdy się od niej oderwał sięgnął do kieszeni spodni, z których wyjął małe fioletowe pudełeczko. Aby tradycji stało się zadość uklęknął na jego kolano. Otworzył pudełeczko, a ich oczom ukazał się przepiękny pierścionek zaręczynowy.
-Rachael Farewell zgodzisz się zostać moją żoną. Obiecuję kochać cię i zarówno naszego maluszka z dnia na dzień coraz mocniej - wydukał z lekką gulą w gardle utrzymując cały czas kontakt wzrokowy.
[Niestety upadło. Może wątek kontynuujemy na poczcie?]
OdpowiedzUsuń