8 listopada 2014

Karma jest zołzą, pokaże ci samotność.

stanowimy-jedno:

.
S O P H I E C A L L A H A N 
17 sierpnia 1995 roku
Licealistka

Nigdy nie narzekała na samotność, która towarzyszyła jej niemal od chwili narodzi, a która dała o sobie lepiej znać w wieku szkolnym. Sophie zawsze w jakimś stopniu była sama - opuszczona przez rodziców, oraz siostrę bliźniaczkę. Matka uciekła z kochankiem trzy lata po narodzinach swych córek, a ojciec pastor jakoś bardziej faworyzował Sarah, widząc w niej dziewczynę wszelkich cnót i wszystkiego co dobre. Sophie zawsze była tą gorszą -córką, wnuczką, siostrą. Zawsze była na drugim miejscu, i w końcu musiała do tego przywyknąć, przyzwyczaić się. Nie narzeka, nie jest jej  z tym źle, nawet bardziej na rękę. Nie musi przejmować się tym, co powiedzą o niej ludzie, czy też wierni parafianie. Dokładnie wie, że wytykają ją palcami, bo nie  chodzi na msze niedzielne, wyrzekła się Boga, oraz złamała złożone w wieku czternastu lat śluby czystości. Ma na swoim koncie kilka ucieczek z domu, podróże autostopem, i mieszkanie na squatach, bo taki był jej kaprys. Ma skryte marzenia, które chce spełnić. Ma gitarę, oraz zeszyt w którym pisze piosenki, ale nie pokazuje ich nikomu. Zdjęcie matki nosi w portfelu - nieco pożółkłe, ale jej to nie przeszkadza. Nie ma za to chłopaka, nie ma psa, choć pewnie za niedługo sprowadzi do domu jakiegoś czworonoga. Nie ma zbyt wielu przyjaciół i znajomych, ma za to czas na zabawy, seks w klubowych łazienkach, oraz upijanie się na dachach różnych budynków. Ma czas na wycieczki przez kraj, prawdopodobnie ma kilka zagrożeń z przedmiotów, ale jakoś tym też się nie przejmuje. Ma ambicje, choć przyznaje bez bicia że jest leniwa, i po prostu jej się nie chce. Żeby mieć jakiekolwiek pieniądze, czasami dorabia sobie w sklepie muzycznym, dzięki czemu przez kilka godzin dziennie może mieć chwilę spokoju na słuchanie ulubionych zespołów. 
Sophie Callahan ma również kilka problemów, o których nikt nie wie. Ma kilka pobytów na komisariacie, bo kiedyś tam została złapana przez jakiegoś natrętnego funkcjonariusza, który strzegł prawa. Ma niewyparzony język, oraz porywczy charakter. Ale jej to nie przeszkadza.
-----------------------------------------
Tak na szybko pisane.
Chodźcie na wątki, nie jesteśmy złe <3
Myślenie mnie boli, mogę zacząć :3

15 komentarzy:

  1. [Fajna ta twoja Sophie, witam na blogu! Życzę dużo chęci i pomysłów :)]

    Aaron

    OdpowiedzUsuń
  2. [Idź ty, diablico, byłaś szybsza ode mnie z publikacją xD]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [ehhehehehe, to za to że ciągle mi piszesz wątek na rumors! xD]

      Usuń
    2. [Cichooo, już kończę xD]

      Usuń
    3. [Kończysz od... tygodnia? xD]

      Usuń
    4. [Można? Można xD]

      Usuń
  3. [Witaj na blogu! Życzę udanej zabawy i dużo wątków ;)]

    Rosalie

    OdpowiedzUsuń
  4. [Na wątek zawsze! Masz pomysł, jak poznać nasze dziewczyny? ;)]

    Rosalie

    OdpowiedzUsuń
  5. [Witam serdecznie. Zdjęcie mnie urzekło, takie ładne jest. Jakiś pomysł?]

    Olivier

    OdpowiedzUsuń
  6. [Skoro Sophie jest licealistką, a Rosalie kiedyś uczęszczała do liceum do Poulsbo, to może to jakoś połączymy? Mogą być znajomymi z liceum, a spotkać się przypadkiem, np. gdy Rosalie będzie miała zmianę w Hewer Shack . Co Ty na to?]

    Rosalie

    OdpowiedzUsuń
  7. [A najlepiej to żeby wyciągnęła go z pracy, w środku zmiany, bez drugiego pracownika. Oczywiście Oli się nie oprze.
    Zaczniesz?]

    Olivier

    OdpowiedzUsuń
  8. [Całkiem dobry pomysł, tylko musimy znaleźć powód, w jakim miałaby brać małą Emily do sklepu? Może mimo złej kartoteki Soph, Bianka czasem zatrudnia ją przy pilnowaniu Emily, gdy musi zostać dłużej w klinie, a dziadkowie akurat pomóc nie mogą. Hm?]

    Bianka

    OdpowiedzUsuń
  9. [Super, to ja zacznę jak tylko znajdę chwilkę po południu ;)]

    Bianka

    OdpowiedzUsuń
  10. [Ciebie się nie da nie pamiętać xD mam nawet pomysł na wątek xd Może Soph i Isaac, by się już znali? Pewnego dnia po zajeciach Soph mogłaby z kilkoma znajomymi wybrać się na kąpielisko i jeden z jej znajomych po mimo wyraźnego zakazu wejdzie na przybrzeżne skałki, z których spadnie i Isaac bd musiał interweniować
    ]

    Isaac

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiała swoją pracę, dawała jej wiele radość, a do tego wszystkiego i spełnienia. W końcu mogła przytulać, głaskać, a do tego i leczyć małe i duże, bezbronne zwierzęta. I mimo, że dużo wysiłku ją kosztowało to, że była w tym odpowiednim miejscu – nie żałowała, ani chwili. A już na pewno nie żałowała Emily. Była jej największym skarbem, jej pojawienie się na świecie, przysłoniło nawet miłość do zawodu, któremu była tak oddana. Dodatkowo córka była jej bardzo wdzięczna, gdy pojawiły się na powrót w Poulsbo. Miała na co dzień dziadka, babcie i ciocię. Podobała jej się przestrzeń tego miejsca i uprzejmi ludzie. Nawet nie raz opowiadała, jak kocha swoje przedszkole. Była szczęśliwa, co czyniło Biankę jeszcze szczęśliwszą.
    Niestety czasem praca pochłaniała ją bardzo, były dni, gdy roboty było po uszy. Pacjent wchodził za pacjentem, a ona każdego gościła z otwartymi ramionami. Wtedy z reguły Emily ze szkoły odbierała babcia, która siedziała z nią do godzin wieczornych. Czasem niestety w takie ciężkie dni, nawet Bianki mama nie mogła pomóc. Wtedy były zaufane osoby, takie jak Sophie, która co jakiś czas zatrudniała jako nianię. I mimo, że dużo ludzi próbowało ją od takiego wyboru odwieźć, ona dopóki ufała dziewczynie, nie zamierzała oceniać ją przez pryzmat tego co robi w swoim życiu, w wolnych chwilach. Dodatkowo dziecko naprawdę ją uwielbiało.
    Wypisała właśnie kartotekę pacjenta, by za chwile oddać właścicielowi receptę i wypuścić go z uśmiechem z gabinetu. Uwielbiała patrzeć z jaką ulgą, zwierzęta wręcz wybiegają z pomieszczenia weterynarzy. Dokładnie na odwrót, gdy musiały do niego wejść. Podeszła do stołu i przetarła go dokładnie, by za jakiś czas powitać następne zwierzę, gdy do gabinetu wtargnęły dwie istoty. Jedna, duża druga mała. Malutka skakała jak oczarowana, wokół tej dużej, która trzymała duże pudło w rękach. Bianka wyrzuciła jednorazowy ręcznik, ze zmarszczonym czołem spojrzała na nie.
    - A koleżanki co tutaj robią? – spytała, choć bardziej powinna zapytać co mają w pudle. Było to dosyć intrygujące, ponieważ córka totalnie nie zwróciła uwagi na swoją matkę, tylko zaabsorbowana była bagażem Soph.

    Bianka

    OdpowiedzUsuń