7 listopada 2014

stuck on the puzzle


AARON LYNWOOD
 5.07.1986  redaktor lokalnej gazety 


Nie zamierzał wrócić i nie sądził, że kiedykolwiek to zrobi. Gwar i anonimowość dużego miasta niczym wiążące macki usidliły go w Seattle, gdzie postanowił zatrzymać się na chwilę lub dwie. Albo i na całe lata. Mógł zacząć wszystko od nowa i z czystym sumieniem wkroczyć w dorosłe życie. Znalazł małe mieszkanie, rozpoczął satysfakcjonujące go studia. Zaznał też pierwszej i burzliwej miłości, która nie była jednak w stanie przetrwać próby czasu oraz różnicy poglądów. W jego naturze leży wieczny niedosyt, tak trudny do jednoznacznego zdefiniowania i zaspokojenia. Miał niezliczoną ilość planów, do realizacji których dążył za wszelką cenę. Skrupulatnie dopisywał je do niekończącej się listy marzeń, aby pewnego dnia osiągnąć pełnię poszukiwanego szczęścia. Nie doświadczył żadnej tragedii życiowej, która w mniejszym czy większym stopniu ukształtowałaby jego charakter. Mógłby wręcz pokusić się o stwierdzenie, że urodził się farciarzem. Nigdy nie oczekiwał zbyt wiele od życia, a i ono nie wydawało się mieć wobec niego wymagań. Wraz z upływem lat zaczął postrzegać otaczającą go rzeczywistość w zupełnie innym świetle. Dużo podróżował, zmienił dawne przyzwyczajenia, nauczył się wewnętrznej dojrzałości. Każda wędrówka osiąga swój kres, który w jego przypadku nastąpił w Poulsbo. Mając dwadzieścia sześć lat z dużym bagażem doświadczeń powrócił do miejsca, z którego jako dziewiętnastolatek uciekł pierwszym możliwym autobusem. Po raz kolejny postanowił rozpocząć nowy etap w swoim życiu, odkurzając jego dawne rozdziały. Zamieszkał w małym domku nad jeziorem. Pogodził się z ojcem. Odnowił stare oraz nawiązał nowe przyjaźnie. Codziennie pije swoją popołudniową kawę w Hewer Shack. Od dwóch lat realizuje się na stanowisku redaktora lokalnej gazety, które z pewnością nie jest szczytem jego marzeń, ale pozwala na chociaż zdawkowe rozwijanie zainteresowań. Powrót w rodzinne strony wiąże się z brakiem bezimienności wśród tłumów, których w mieścinie takiej jak Poulsbo nawet nie ma. W ciągu dwóch lat zyskał utraconą niegdyś rozpoznawalność i nawet nie przypuszczał, jaką satysfakcję może sprawiać mu ten fakt. Chce otwierać się na ludzi. Chce ich poznawać, analizować, zbliżać się do nich. Chce odnaleźć to, czego brakowało mu przez lata spędzone w Seattle. Może to jego druga szansa, a może tylko jeden z niezliczonej ilości epizodów, który kiedyś złoży się w całość wieloletniej historii. Jedno jest pewne – tym razem nie pozwoli sobie na poczucie niedosytu.



***
Czeeeść, zapraszam do wątków!
Odpisuję głównie w weekendy.

23 komentarze:

  1. A, witam, witam i dziękuję za miłe słowa :]
    Może wątek?
    Monica, która usłyszała, że Aaron wrócił do Poulsbo, mogłaby się do niego udać, żeby trochę wypytać o życie w wielkim mieście, jak to jest i tak dalej, bo ten pomysł wyjazdu, ciągle jej w główce siedzi i biedna go wytępić nie może. Taki pretekst do tego, żeby się spotkali, jak myślisz? ;)

    Monica

    OdpowiedzUsuń
  2. Na to by wychodziło. W tak małym mieście, odwiedzanie obcego faceta, byłoby co najmniej dziwne :D
    Monica

    OdpowiedzUsuń
  3. [A dziękuję, wymyślana tak na szybko była, więc pewnie jeszcze się wiele zmieni c: Dziękuję za miłe słowa! :3]

    Sophie

    OdpowiedzUsuń
  4. [A ja muszę przyznać, że Aaron to postać, która jak na razie zaciekawiła mnie jak najbardziej i muszę zaprosić do wątku :D
    Dziękuję ślicznie za powitanie :)]

    Zany Martinez

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Tak to mnie tu wszyscy z tobą na czacie mylą, wybacz :) Uwielbiam chemię i dlatego taki nick :) Jesteś może chętna na jakiś wątek? ]

    Grace

    OdpowiedzUsuń
  6. [Zany właściwie można spotkać wszędzie, bo jak nie siedzi w pracy albo w domu, to szlaja się wszędzie bez celu :D A pomysł mi odpowiada :)]

    Zany

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Dziękuje, dziękuje. Póki co chęci są, zobaczymy czy szkoła mnie z niej wypierze :)
    Może jakiś wątek, hmm? ;> ]

    Olivia

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Hmmm. Koleś jest redaktorem, a ona chce zostać reporterką. Nie to samo, ale w jakiś sposób powiązanie. Może dostanie za zadanie napisać jakiś artykuł, który ma zniewalać z nóg. Jako, ze ona pracuje jako kenerka, może go rozpoznawać i zazwyczaj to ona mogłaby go obsługiwać. Zaniosłaby mu kawę, pogadaliby sobie i może poprosiła by go o pomoc? ;> Później spontan, on się zgodzi i najwyżej gdzieś się umówią, czy cuuuuś :) Może masz coś lepszego? :) ]

    Olivia

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Hmm, no u mnie z pomysłami ciężko, no i jest między nimi dość spora różnica wieku, więc ciężko mi coś zaproponować. Może Ty masz jakiś zarys albo coś, co chciałabyś pisać? ]

    Grace

    OdpowiedzUsuń
  10. [Zgadza się, Rachael :D]

    OdpowiedzUsuń
  11. [Aiden! Mój kochany, słodki Aiden hah xd Wątek musi być :D Aaron jest taki fajny może nie tyle co wątek, ale powiązanie?]

    OdpowiedzUsuń
  12. [Jestem jak najbardziej za :D Czyli ja muszę zacząć, więc zacznę od tego jak Isaac siedzi na jednym z kąpielisk, a potem Aaron do niego przyjdzie itp. itd. Może być?]

    OdpowiedzUsuń
  13. [No i tutaj mam nadzieje, że życzenia się spełnią! Witam ciepło :)]

    Bianka

    OdpowiedzUsuń
  14. Kolejne promyki słońca przywitała Isaaca przedzierając się przez szpary w zasłonach przyjemnie muskając przy tym jego twarz. Otworzył powoli oczy i lekko się przeciągając, ziewając przy tym przeciągle. Spojrzał na zegarek zawieszony na przeciwko łóżka cichutko przy tym wzdychając. Leniwie wyszedł z łóżka i poszedł do kuchni, gdzie zaparzył sobie mocnej kawy oraz zrobił tosty z dżemem truskawkowym. Za godzinę zaczynał zmianę na kąpielisku. Kochał ta pracę. Od zawsze chciał był ratownikiem. Od zawsze chciał być taki jak jego ojciec i jak widać marzenia jednak się spełniają. Po skończonym śniadaniu poszedł do łazienki, wziął szybki i orzeźwiający prysznic, po czym ubrał się w luźne dresy, wsiadł do auta i pojechał do pracy. Tak własnie wyglądała jego monotonia każdego dnia. Za pewne, gdy wróci do domu położy się na kanapie z piwem w ręce i tak spędzi resztę wieczora.
    Przeczesał ręką włosy, gdy wysiadł a auta zaparkowanego na parkingu i udał się do wieżyczki, gdzie przebrał się i powolnym krokiem udał się na swoje miejsce, z którego dbał o bezpieczeństwo małych jak i zarówno starszych turystów.

    OdpowiedzUsuń
  15. Monica w swojej pogłębiającej się stagnacji przestała zwracać uwagę na tak ulotne zjawisko, jak zmieniające się pory roku. Właściwie każdy dzień był dla niej taki sam: wstawała rano, ubierała się, szła do pracy, wracała, przeglądała internet i szła do łóżka. W niektóre weekendy, gdy miała wolne, w ogóle nie ściągała piżamy, bo po co? Gdzie i do kogo miała pójść? Wolała spuścił rolety i zatopić w czeluściach internetu, bo tam przynajmniej była anonimowa i nikt nie kojarzył jej z tą dziewczyną, której facet uciekł sprzed ołtarza. To było upokarzające, ale nie o sam wstyd chodziło w całej tej sytuacji. Takie głupie komentarze i współczujące spojrzenia co rusz przypominały jej o Flincie, przez co czuła się gorzej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
    Ale jej marzenia? Te, w których wyjeżdża do Seattle, zaczyna studiować i odzyskuje swojego niedoszłego męża? One ciągle były żywe. To, że miał dziecko z inną nie stanowiłoby większego problemu i naprawdę byłaby w stanie pogodzić się z podobnym mankamentem, byłaby w stanie zgodzić się na wszystko, byle do niej wrócił. Zakrawało na desperacje? Nie inaczej i sama zdawała sobie z tego sprawę.
    Jedno z niedzielnych popołudni było jednak inne niż wszystkie poprzednie. A konkretnie to, gdy stary Gordon Cavarelli wspomniał, że spotkał ostatnio ich znajomego Aarona, który niedawno wrócił z miasta, żeby znów osiedlić się na stałe Poulsbo. Zaskakujące, jak kilka słów może obudzić zapał w kimś, kto jeszcze po przebudzeniu przypominał wrak człowieka.
    Bo tego popołudnia wreszcie się ubrała, ba, nawet nałożyła makijaż i zrobiła coś z włosami, żeby nie wyglądały jak stara miotła.
    Stanęła pod drzwiami mieszkania mężczyzny, sądząc, że tam właśnie go zastanie, ale na jej pukanie odpowiedziała jedynie cisza i szczekanie psa sąsiadów.
    Pamiętała Aarona jeszcze ze swoich nastoletnich lat. Tych, gdy była szczęśliwa z Flintem i nie sądziła, że kiedyś zostawi ją dla wytapetowanej i wytatuowanej blondynki z wielkiego miasta, której wiek odpowiada poziomowi inteligencji.
    Zawsze go lubiła, pomimo faktu, że był kilka lat starszy i pewnie on sam nie zawsze miał z nią o czym rozmawiać, może nawet nudziły go jej wywody, ale i tak uważała, że jest to jedna z najmilszych osób, jakie poznała.
    Gdy wracała niespiesznym krokiem do domu zaczęło padać. Omiotła wzrokiem ulicę, na której pojedyncze jednostki chowały się w pobliskiej knajpie przed deszczem, albo zwyczajnie biegły co sił w nogach do mieszkań. Jej się nie spieszyło. Było jej praktycznie bez różnicy, czy jest mokra, czy nie. Przecież to był tylko deszcz.
    Ale życie jest złośliwe - chcąc nie chcąc, zachęcana nawoływaniem właściciela knajpki, który akurat wychylił się przez drzwi frontowe aby zapalić, znalazła się w Hewer Shack, zastanawiając się, co właściwie miała tutaj robić. W najgorszym wypadku schowa się na zapleczu i przeczeka ulewę.
    Od samych drzwi zaciekawione spojrzenia nie dawały jej spokoju i pewnie zaczerwieniłaby się po koniuszki włosów, gdyby nie dostrzegła przy jednym ze stolików Aarona, którego przecież tak uparcie szukała.
    Podeszła, ale zawahała się w ostatniej chwili, gdy mężczyzna podniósł na nią wzrok. Jakby szukając wewnętrznego oparcia w materii nieożywionej, zacisnęła palce na pustym krześle i uśmiechnęła się trochę nieśmiało.
    - Cześć. Tata mówił, że wróciłeś, pomyślałam, że odwiedzę cię w domu, ale nikogo tam nie zastałam. - wytłumaczyła się, jakby to w ogóle było konieczne. Nie było, ale jedną z jej licznych wad było wieczne tłumaczenie swoich zachowań. - mogę się dosiąść?

    Monica

    OdpowiedzUsuń
  16. Monica była typową dziewczyną z małego miasteczka. Dla niej życie poza Poulsbo nie istniało, a każdy wyjazd do Seattle, czy na wycieczkę szkolną do Waszyngtonu chyba jako jedyna odbierała w negatywnym świetle. Ale...
    Ale.
    Nie lubiła wrednych plotek. Nie lubiła dorabiania historii dla taniej sensacji. W ogólnie nie lubiła obgadywać ludzi za plecami. Może była dziwna, bo co innego robić w małym mieście, jak nie szpiegować sąsiadów i szukać guza w całym?
    No, może teraz się to zmieni. Kiedyś miała jakieś plany i marzenia, teraz głównie leżała pod kołdrą i oglądała zdjęcia Seattle w internecie. Ludzie się zmieniają.
    Chyba dlatego niespecjalnie obchodziło ją co pomyślą o Aaronie i o niej obecni w knajpie mieszkańcy, w większej części zapijaczeni faceci po czterdziestce, którym nie chce się wracać do domu, bo tam czekała na nich gderliwa żona, a tu mogli popatrzeć na ładne kelnerki i napawać się faktem, że kobiety uśmiechają się tylko na ich niewybredne komentarze.
    Fakt, zmieniła się. Bo teraz Ci wszyscy faceci zwyczajnie ją wkurzali. Wszyscy byli tacy sami.
    Właściwie, kiedy ostatni raz widziała Lynwooda miała... ile? Dwanaście lat?
    Być może dlatego czuła się w jego obecności trochę skrępowana, w końcu przy ostatnim spotkaniu był młodym chłopakiem, któremu pakowała się na kolana i zmuszała, żeby wysłuchał historii o jej sprzeczce z Amy Robinson i jako obiektywny sędzia wydał werdykt w sprawie sporu. A teraz obydwoje byli już dorośli, na dobrą sprawę nie wiedziała nawet, czy mężczyzna będzie ją pamiętał, choć miejscowe plotki z pewnością skutecznie odświeżył mu pamięć.
    Pomimo jej wcześniejszych obaw Aaron jednak ją poznał i na szczęście nie potraktował jej jak wiele tutejszych osób twierdząc, że sobie na to wszystko zasłużyła.
    Jego swoboda trochę ją rozluźniły, dlatego odwzajemniła jego uśmiech, gdy już zajęła swoje miejsce przy stole.
    - Ciebie też. Nawet nie wiedziałam, czy będę w stanie cię poznać, ale się udało. Chyba, że udajesz, żeby potem się ze mnie pośmiać. - zerknęła na niego kątem oka z dawaną nieufnością wypisaną na twarzy. - dlaczego wróciłeś? - spytała już poważniejszym tonem, bo prawda była taka, że gdy ktoś raz wyjechał z Poulsbo, nieczęsto wracał na stare śmieci. Nie chciała wnikać w jego prywatne sprawy i zrozumiałaby, gdyby nie chciał o tym rozmawiać, co, miała nadzieję, Aaron wiedział, ale z drugiej strony jego nagły powrót był dość niespodziewany.

    Monica

    OdpowiedzUsuń
  17. [Trzy dni po fakcie, ale dziękuję za powitanie. Zawsze to raźniej, jak się ktoś odezwie. ;)}

    Shahar

    OdpowiedzUsuń
  18. [A dziękuję podwójnie: za pochwałę zdjęcia i za życzenie udanych wątków. A jak zgodzisz się na wątek to mogę nawet podziękować potrójnie :D]
    Salome Aysgarth

    OdpowiedzUsuń
  19. [ Wątek? Zawsze! :D Zwłaszcza z takim ciekawym panem. Masz jakiś pomysł? :D ]

    Joanne

    OdpowiedzUsuń
  20. [ Pomysł bardzo dobry, bo Joanne przydałby się ktoś taki. Nie wiem tylko, jak by to zacząć, więc mega, mega uprzejmie Cię proszę - zaczniesz? :) ]

    Joanne

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń