8 listopada 2014

Żoną miałam być, miał być ślub...

Monica Cavarelli
Ur. 13 grudnia 1993 roku
Pracownica miejscowej herbaciarni
Miesiąc temu porzucona przed ołtarzem
Poulsbo, zawsze Poulsbo




Jej historia, jest niczym opowieść o miłości postaci drugoplanowych w popularnym serialu. Dwójka ludzi poznaje się we wczesnej młodości i od tamtej pory są nierozłączni. Po skończeniu liceum On oświadcza się Jej, a rodziny i przyjaciele cieszą się razem z nimi, choć tak naprawdę są zbyt zajęci własnym, pierwszoplanowym życiem, żeby zwrócić uwagę na to, że coś się zaczyna psuć.
W pewnym momencie On postanawia porzucić pracę w Poulsbo i wyjechać na studia do wielkiego miasta. Ona jest temu przeciwna, ale On zapewnia, że wszystko będzie dobrze, będzie wracał na weekendy i święta, daje jej klucz od wynajętego mieszkania.
Ostatecznie przyjeżdża coraz rzadziej i coraz mniej interesuje się zaplanowanym ślubem.
W dzień uroczystości nie pojawia się w kościele. Nie pojawia się nawet w mieście. Wysyła list, że życie w metropolii jest tym o czym zawsze marzył, że poznał tu wspaniałą dziewczynę i będą mieli dziecko. To takie miejskie, prawda?
Przez krótki okres czasu musi znosić wytykanie palcami i szeptanie po kątach tych mniej empatycznych mieszkańców Poulsbo, ale nie jest to aż tak dołujące, jak sam fakt bycia porzuconą przez kogoś, kogo kochało się od zawsze i bez kogo nie wyobrażało sobie dalszego życia.
Monica jest i zawsze była typową dziewczyną do rany przyłóż. Pomocna, sympatyczna, nikomu nie umiałaby zrobić krzywdy i to chyba jej największa wada, bo przez tę jedną cechę staje się bezbronną sierotką, którą łatwo wykorzystać i zmanipulować. Naiwna i obecnie dość mocno zagubiona. Nie wie co zrobić ze swoim życiem po odejściu Flinta, o ile w ogóle chce coś z nim robić. Jedynie snuje się z kąta w kąt i szuka czegoś, co by ją zaabsorbowało na tyle, żeby nie myśleć.
Stara się zachowywać swoją dawną pozę wesołości i wiecznego optymizmu, wieczorami płacząc w poduszkę i zastanawiając się co zrobiła źle.
Potajemnie myśli o wyjeździe z Poulsbo i próbie odzyskania Flinta, choć na razie sprowadza się to tylko do szperania po internecie i marzeń.

Witam!
Trochę z niej sierotka, ale mam nadzieję, że to nie odstrasza aż tak
Buzia Jessici Stroup
Wątki, wątki, wątki!

17 komentarzy:

  1. [Witam na blogu, życzę dobrej zabawy i niekończących się pomysłów :)]

    Aaron

    OdpowiedzUsuń
  2. [Taki pomysł mi odpowiada i zakładam, że skoro Monica od zawsze mieszka w Poulsbo to chcąc nie chcąc zna się z Aaronem, chociażby z widzenia?]

    Aaron

    OdpowiedzUsuń
  3. [A ja się jeszcze nie przywitałam. Życzę udanej zabawy i wątków jak najwięcej! ;)]

    Rosalie

    OdpowiedzUsuń
  4. [O, pracownica herbaciarni! Czyli znać się muszą, ze względu na to, że i Olivier tam pracuje, i jego matka jest właścicielką.
    Jakiś pomysł na wątek? Albo chociaż relacje?]

    Olivier

    OdpowiedzUsuń
  5. Krople deszczu z impetem uderzały o brukowany chodnik pokrywający główną ulicę miasta, gdzie mieszkańcy w popłochu uciekali przed ulewą. Jedni chowali się pod targanymi wiatrem parasolkami, drudzy szukali schronienia we wnętrzu okolicznych budynków. Wraz ze zbliżającą się zimą pogoda stawała się coraz bardziej kapryśna. Drzewa już dawno utraciły swoją głęboką zieleń, pozostawiając po sobie jedynie szarobure złoto. Aaaron nigdy nie narzekał na warunku atmosferyczne w Poulsbo. Stroni od słońca i gorących temperatur, dlatego dni takie jak dzisiaj to swoiste ukojenie dla jego duszy.
    W Hewer Shack zaczęło przybywać ludzi, na co Lynwood zareagował cichym pomrukiem dezaprobaty. Zazwyczaj zajmował stolik w kącie restauracji, gdzie w spokoju mógł spędzić czas jedynie we własnym towarzystwie. Tym razem nie mogło być inaczej. Po wejściu do knajpki od razu skierował się w stronę dobrze znanego mu miejsca. Zamówił czarną kawę, którą popijał kartkując strony aktualnie czytanej książki, a stojącą obok szarlotkę ledwo tknął widelczykiem. Zajęty powieścią stracił rachubę czasu, nie zauważając nawet powoli zmniejszającej się ilość osób w restauracji. Potrzebował też kolejnej chwili by dostrzec kobietę, stojącą obok jego stolika i opierającą się o krzesło naprzeciwko. Aaron uniósł głowę i zmierzył dziewczynę spojrzeniem, rozpoznając Monicę, o której chcąc nie chcąc w Poulsbo było ostatnimi czasy głośno.

    Aaron

    OdpowiedzUsuń
  6. [Z tą uroczą panią wąteczek chętnie :)]

    Isaac

    OdpowiedzUsuń
  7. [Jest taka biedna jak Bianka, tyle, że ona została porzucona mając dziecko. I gdyby nie ten fakt, byłyby całkiem podobne do siebie. Więc wątek z miłą chęcią!]

    Bianka

    OdpowiedzUsuń
  8. Pojawienie się dziewczyny wywołało małe zamieszkanie wśród gości restauracji. Szukali taniej sensacji, wymieniając się plotkami i uważnie obserwując Monicę. Aaron był pewien, że mieszkańcy szybko powiążą go z młodą Cavarelli, tworząc niestworzone historie oraz powody, dla których ta dwójka w ogóle ze sobą rozmawiała. Główną wadą szeroko pojętego drobnomieszczaństwa było wtykanie nosa w nieswoje sprawy. Miejscowi żyją skandalami i Lynwood wie, że fakt ten nieprędko ulegnie zmianie. Miał za nic pogłoski krążące wokół kobiety. Wolał skupić się na jej osobie aniżeli opinii, z jaką przyszło jej się zmagać.
    Współczuł jej. Nie tylko ze względu na sytuację w jakiej obecnie znajdowała się Monica, ale również rozczarowanie, które przeżyła. Aaron po swoim nagłym wyjeździe z pewnością stał się głównym tematem omawianym w całym Poulsbo. Był też pewien, że większość plotek rozsyłał nie kto inny jak jego ojciec, z którym swojego czasu trwał w wieloletnim konflikcie. Niemałe zainteresowanie wywołał rychły powrót mężczyzny, który w niczym nie przypominał dziewiętnastoletniego chłopaka uciekającego w nieznany, dorosły świat. Na własne uszy słyszał wszechobecne opinie jakoby był wyrodnym synem, który powrócił z podkulonym ogonem, ponieważ samotne życie nie wyglądało tak, jak sobie je wymarzył. Ważnym elementem dojrzewania jest ukształtowanie pokory. Najwidoczniej w jego przypadku proces ten wymagał aż siedmiu lat.
    Zapamiętał Monicę jako pogodną i pełną energii dziewczynę, z którą wprawdzie nie łączyły go nigdy bliższe relacje, ale nie mógł powiedzieć o niej złego słowa. Przez lata jego nieobecności wyrosła na piękną kobietę, której brakowało jednak uśmiechu. Żaden makijaż nie jest w stanie zakryć emocji wymalowanych na jej twarzy, a raczej całkowitego wyzbycia się ich. Stała przed nim nieco zawstydzona, jakby bojąc się jego reakcji. Upłynęło wiele lat od ich ostatniej rozmowy, jednak dobrze było ponownie usłyszeć głos kobiety, która wydawała się ważyć każde słowo. Aaron pospieszenie włożył zakładkę między strony czytanej przez siebie książki, aby następnie odsunąć ją na bok. Ruchem dłoni wskazał na krzesło obok którego stała Cavarelli, chcąc tym samym zaprosić ją do zajęcia miejsca.
    - Oczywiście, siadaj! – odpowiedział swobodnie, a gdy Monica usiadła naprzeciwko mężczyzny ten obdarzył ją przyjaznym uśmiechem – Dobrze cię znowu widzieć.

    Aaron

    OdpowiedzUsuń
  9. [Dziękuję bardzo! Może jakiś wąteczek?]

    Rosalie

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Na watki zawsze jest ochota! Masz moze jakis konkretny pomysl?:)]

    Olivia

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiele musiała nadrobić na temat swojego rodzinnego miasteczka, po tak długiej nieobecności jaką zaliczyła. W końcu dziesięć lat nieobecność, to naprawdę całkiem sporo. Wyjechała jako młoda dziewczyna, zakochana i z wieloma ambicjami. Wróciła zaś jako dziewczyna zraniona, z córką u boku i swoim wymarzonym dyplomem. Dużo ludzi musiało się przyzwyczaić do nowej Bianki. Ona zaś dowiadywała się wiele od rodziców i całej rodziny, na temat wszystkich mieszkańców. Czasem była w czystym szoku, dowiadując się tak ciekawych rzeczy o osobach, które tak naprawdę były jeszcze dziećmi, gdy stąd wyjeżdżała. Takie sytuacje zawsze jej uświadamiały, że bardzo dużo straciła nie będąc na miejscu. Dopiero w Poulsbo czas wydawał się dłużyć niemiłosiernie.
    Spotykanie się z ludźmi, których tak dawno nie widziała, też było całkiem przyjemne i kojące. Czasem niektórzy głośno jej współczuli, w końcu wszyscy wiedzieli co przytrafiło się młodej Biance w Seatlle, nawet wtedy gdy jej nie było na miejscu. Pewnego dnia w ogrodzie jej rodzice siedzieli przy grillu, z małżeństwem zamieszkujących dom parę kilometrów od nich. Od razu ich poznała, mimo faktu iż wyraźnie się postarzali. Państwo Cavarelli. Uśmiechnęła się do nich serdecznie, w momencie gdy zasypali ją gradem pytań i stwierdzeń „Jak urosła, jak wydoroślała, w końcu jest już matką”.
    - Co słychać u Monici? – spytała, mimo iż doskonale wiedziała, co na ten temat usłyszy. Wysłuchała wszystkiego z uwagą po raz kolejny, szczerze współczując dziewczynie. Kobiety z Poulsbo chyba pod tym względem były naprawdę przeklęte. Nie zdziwiła się nawet ze stanu psychicznego dziewczyny, w końcu sama panienka Larens dochodziła do siebie prawie trzy lata. Nie musieli jej nawet prosić o rozmowę z córką, znała ją jako dziewczynkę dopiero zaczynającą myśleć o chłopakach, była zdania, że to nawet na zdrowie wyjdzie im obu, gdy będą mogły ze sobą na luzie porozmawiać. Dodatkowo zobaczy, jak i młoda Monica się zmieniła.
    - To ja do niej podjadę, mamo przypilnujesz Emily? – spytała, zakładając torebkę na ramię i posyłając uśmiech córce, która bawiąc się w zrobionej specjalnie dla niej piaskownicy, nie zwracała nawet uwagi na to co dzieje się dookoła.
    Wyszła z domu i wsiadła do vana. Droga zajęła jej 10-15 minut, zaparkowała przed ładnie odremontowanym domu. Zapukała parę razy w drzwi, czekając aż dziewczyna zbierze się i otworzy jej drzwi. Nie zważając na jej zdezorientowane spojrzenie, uśmiechnęła się do niej wesoło.
    - Aleś wyrosła – dodała zadowolona przyglądając się dziewczynie. O niej było można tylko powiedzieć Aleś się postarzała.

    Bianka

    Zaczęłam od razu, by nie owijać w bawełnę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. [Właśnie również nie mam żadnego pomysłu.. Jedynie coś mi chodzi po głowie, że mogłyby być znajomymi z liceum i jakieś spotkanie po kilku latach, nic innego mi nie przychodzi do głowy, póki co.]

    Rosalie

    OdpowiedzUsuń
  13. [Co do pomysłu to jestem za ^^]

    Isaac

    OdpowiedzUsuń
  14. [Dziękuję, dziękuję i dziękuję za wszystko. Jak wpadnę na pomysł wątku to się odezwę.]

    W. Harvey

    OdpowiedzUsuń
  15. [Jessica. *.*
    Co powiesz na to, aby połączyć ich przez suńkę Blaise'a? Psina mogłaby wyczuć, że Monica nie czuje się najlepiej i wiecznie do niej uciekać?]

    Blaise

    OdpowiedzUsuń
  16. [Właśnie taki był cel karty, żeby za wiele nie zdradzała, żeby dawała pole manewru, bo ostatnio znudził mi się schemat ukazywania całego życiorysu, o którego szczegółach podczas wątków nierzadko zapominałam. Tak czy siak, skoro obie mieszkają w Poulsbo, jeśli nie masz nic przeciwko, proponuje, żeby znały się dzięki Flintowi. Rachael mogłaby być jego kuzynką, a Monicę traktowałaby, mimo tych wszystkich wydarzeń, jak członka rodziny. Co ty na to? ;>]

    Rachael

    OdpowiedzUsuń
  17. [A kto powiedział, że nie można zacząć od wielkiego wybuchu?
    Tak, znalazłam czas.]

    Shahar

    OdpowiedzUsuń